sobota, 14 maja 2011

"Z ich krwi..."

Kolejna publikacja (ukazała się drukiem kilka dni temu) o tej samej tematyce okresu zniewolenia hitlerowskiego w latach 1939-1945, to książka opracowana we współautorstwie pt. Z ICH KRWI I CIERPIEŃ NASZA WOLNOŚĆ.


Moja refleksja - czy obecna rzeczywistość polityczna, zachowywanie się politykierów (trudno nazwać ich politykami) warta była tej krwi???

piątek, 13 maja 2011

MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ZIEMI CIESZYŃSKIEJ

Przepraszam osoby zainteresowane wpisami na niniejszym blogu, że tak niesystematycznie zamieszczam kolejne informacje poświęcone męczennikom terroru hitlerowskiego z lat 1939-1945, a także wpisom o sprawach wynikających z osobistych refleksji na różne tematy.

W dniu dzisiejszym nieskromnie zawiadamiam o wydaniu drukiem (w marcu br.) kolejnego opracowania o męczennikach okresu okupacji hitlerowskiej z lat jw. Dzięki pomocy Stowarzyszenia "Wszechnica" z Cieszyna oraz inicjatywie prezesa Stowarzyszenia Rszarda Macury, wydane zostało MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ZIEMI CIESZYŃSKIEJ. Jest to już dziesiąta książka (w moim dorobku) poświęcona byłym więźniom hitlerowskich więzień, obozów koncentracyjnych, polenlagrów, a także tym którzy zginęli w kampanii wrześniowej 1939 r. Dodatkową wartością tej publikacji jest "Słowo wstępne" tak wielkiego znawcy tematyki ruchu oporu na Górnym Śląsku i Śląsku Cieszyńskim - jakim bez wątpienia jest dr płk rez. Mieszysław Starczewski. Wstęp ten jest wyjątkowo cennym materiałem dydaktycznym dla młodzieży szkolnej - jakże profesjonalnie przedstawiającym tamte czasu zniewolenia hitlerowskiego, kiedy to pierwszoplanowe były dla zwolennoków Hitlera - wskazówki ich wodza o eksterminacji polaków, wygłoszone dnia 22 sierpnia 1939 r.:



[...] ... Wydałem rozkaz zabijania bez litosci i bez miłosierdzia mężczyzn, kobiety i dzieci polskiej mowy i polskiego pochodzenia. Tylko w ten sposób zdobędziemy potrzebną nam przestrzeń życiową... Polska będzie wyludniona i zasiedlona Niemcami.



Plan Hitlera realizowany był z wyjątkową skrupulatnością i bezwzględnością ...

niedziela, 19 grudnia 2010

Idą święta ...


„Cicha noc, święta noc
pokój niesie ludziom wszem, …”

Ilekroć zbliżają się święta Bożego Narodzenia i ten jakże wyjątkowy dzień wigilijny, chyba z pewnego rodzaju przeczulenia czy obsesji, myśli moje wracają w koszmarną przeszłość lat 1939-1945, gdy za drutami hitlerowskich obozów koncentracyjnych ten właśnie okres świąteczny przeżywali nasi bliscy – więźniowie.
Jeden z Nich tak wspomina ten okres swojego męczeństwa w KL Auschwitz:
„Nadszedł 24.12.1943 r., moja pierwsza wigilia w obozie. Dzień ten nie różnił się dla nas niczym od innych, tyle że podśpiewywaliśmy sobie kolędy. Śpiewanie kolęd po polsku było oczywiście zabronione, ale niektórzy więźniowie chodzili po blokach i wygrywali je na grzebieniach. Wielu z nas albo nuciło graną melodię, albo ryzykowało i śpiewało kolędę z polskim tekstem, ale bardzo cicho. Myślami przenosiliśmy się poza obóz, do naszych rodziców i rodzin. Byliśmy przekonani, że szczególnie w tym dniu także nasi bliscy przy wigilijnym stole intensywniej łączyli się z nami. Nie mogły w tym przeszkodzić ani bardzo czujne straże obozowe, ani podwójne ogrodzenie z drutu pod napięciem. Myśli przelatywały ponad nimi! Esesmani robili wszystko, żeby złamać nas psychicznie i fizycznie, ale mimo okaleczenia naszych ciał i serc, mimo władzy, jaką nad nami mieli, nie byli w stanie odebrać nam wrażliwości i uczuć. Wielu z nas nie kryło łez spływających po policzkach. Ten wyjątkowy dzień szczególnie wszystkich wzruszał, wywoływał pragnienie bycia znowu razem ze swoimi bliskimi.”
Ten sam więzień wspomina także święta przeżywane w KL Gross-Rosen:
„Nadeszła kolejna wigilia Bożego Narodzenia. Byliśmy niemal do wieczornego apelu w pracy. Po apelu zabrałem się do strojenia sosnowego drzewka, bo taka była nasza choinka. Zrobiło się jakoś cicho, wszyscy byli poważni. Myślami byliśmy znowu w rodzinnych domach, ze swoimi bliskimi. Chyba każdy z nas zadawał sobie te same pytania – czy spotkamy się jeszcze z rodzinami, czy doczekamy wolności? Łzy widać było w oczach niemal wszystkich, podobnie jak w KL Auschwitz. Przy stołach wigilijnych domownicy składali sobie najserdeczniejsze życzenia. Czegóż my, w naszej sytuacji, mogliśmy sobie życzyć? Chyba tylko tego najważniejszego – doczekania wolności! Zaśpiewaliśmy piękne polskie kolędy, gdyż w tym obozie nie było to zabronione. Pierwszy dzień świąt był wolny od pracy, więc Władek obchodził baraki z prymitywną szopką.”

Cóż, oby pamięć o Ich męczeństwie nie wygasła w naszych sercach!

czwartek, 11 listopada 2010

Reflaksja na 11 listopada

Chyba najwłaściwszym dniem do tego typu refleksji jak poniżej – jest dzień 11-go listopada.
Gdy zaś słyszę jak samozwańczo określają się „patriotami” różnej maści politykierzy i niszczyciele tego wspólnego dobra jakim jest Ojczyzna, przypominam według Słownika Wyrazów Obcych PWN:
Patriota – człowiek kochający swoją ojczyznę i naród, gotów do poświęceń dla ich dobra.
Patriotyczny – właściwy patriocie, mający na względzie dobro ojczyzny; obywatelski.
Patriotyzm (od rzecz. patriota) – postawa społeczno-polityczna i forma ideologii, łącząca przywiązanie do własnej ojczyzny oraz poświęcenie dla własnego narodu – z szacunkiem dla innych narodów i poszanowanie ich suwerennych praw.
Przypominam te hasła, gdyż podczas rozmów jakie prowadziłem zbierając materiały do opracowywanych książek, zaskakiwała mnie dowolna ich interpretacja. Znając przeszłość wielu moich rozmówców - nie byłych więźniów obozów koncentracyjnych, powoduje niesmak to, że wówczas gdy Ojczyzna była zniewolona, w potrzebie, robili wszystko, by „się nie narazić”. Wstąpienie do jakiejkolwiek organizacji ruchu oporu, pomoc tym którzy na taką odwagę się zdobyli, nie wchodziło w rachubę, gdyż uważali to za potencjalne zagrożenie dla siebie i swoich rodzin. Teraz gdy nie ma zagrożenia, bezwstydnie opowiadają o swoich zasługach w tamtej ponurej przeszłości, o tym co by zrobili, gdyby okupacja trwała dłużej.
Poczułem się dotknięty gdy w geście „uznania” – że piszę o Akowcach, zaliczono mnie do grona ludzi o orientacji „prawicowej”. Według niektórych osób, prawo do wypowiedzi na pewne tematy związane z historią naszego kraju, mają ludzie z „wybranej” - „jedynie słusznej” opcji politycznej, niezależnie od tego, czy mają na ten temat coś do powiedzenia, czy też powielają jako „swoje” - zasłyszane gdzieś informacje (nie zawsze zgodne z prawdą) .
Jestem Polakiem, Ojczyzna ma dla mnie wartość nadrzędną. Bez względu na sympatie polityczne, staram się w sposób obiektywny przedstawiać fragmenty wydarzeń, jakie miały miejsce w mojej Ojczyźnie. Słuchając natomiast niektórych relacji na ten sam temat, brzydzę się, jak na przekłamaniach usiłuje się „zbijać” kapitał polityczny lub materialny. Cóż więc wspólnego z patriotyzmem ma „kupczenie” wydarzeniami z przeszłości?

poniedziałek, 1 listopada 2010

***

W ten jakże wyjątkowy dzień pamięci o zmarłych bliskich i znajomych, poniżej cytowanym wierszem Danuty Konecznej, wprowadzam czytelnika do kolejnej (dziesiątej) książki przygotowanej do druku, a w której upamiętnione są biogramy ponad 1600 ofiar hitleryzmu z lat 1939-1945. Tytuł książki: MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ZIEMI CIESZYŃSKIEJ, BRENNEJ, CHYBIA, DĘBOWCA, DROGOMYŚLA, GOLESZOWA, GÓREK, HAŹLACH, ISTEBNEJ, KOŃCZYC, SKOCZOWA, STRUMIENIA, USTRONIA, WISŁY, ZEBRZYDOWIC W LATACH 1939-1945, Słownik biograficzny.


Że jest takie miejsce na ziemi,
O którym trzeba pamiętać,
Choć czas po latach się zmienia
Lecz sama ziemia jest święta

Jest takie miejsce na ziemi,
Gdzie trzeba palić pochodnie
By płomień buchnął do nieba
I Składał zmarłym hołd godnie.

Są miejsca znane i nieznane
Świadkowie krzyczą tam niemi
Oświęcim, Stutthof, Majdanek,
Są takie miejsca na ziemi,
O których nie wolno zapomnieć

(Danuta Koneczna)

Minęło 65 lat od zakończenia drugiej wojny światowej, a mimo to wspomnień z okresu okupacji hitlerowskiej nie sposób zatrzeć. Rany po uczestnikach tamtych wydarzeń ciągle krwawią i przywołują żywe wspomnienia o najbliższych, znajomych, którzy zginęli na polu bezpośredniej walki z okupantem w pierwszych dniach kampanii wrześniowej (zginęli z rąk Niemców lub sowieckiego NKWD), ginęli przez działalność w organizacjach konspiracyjnych, akcjach odwetowych okupanta, więzieniach, polenlagrach czy też w „fabrykach śmierci” – jakimi były obozy koncentracyjne – konzentrationslagry!
Stale też brakuje pełnej informacji, jak śmiertelne było żniwo owej okupacyjnej gehenny, ile faktycznie było ofiar bezwzględnego okupanta, stosującego na niespotykaną dotychczas skalę terror, sadyzm, zwyrodnienie zachowań człowieka do człowieka, nie przebierającego w środkach, aby zniszczyć wszystko co nosiło znamiona polskości.
Wprawdzie kolejna książka nie zamyka wykazu ofiar tamtych koszmarnych dni, niemniej, udało się chociaż tyle biogramów wprowadzić do obiegu publicznej pamięci i wypełnić moralne zobowiązanie dla nas wszystkich – według słów wyrytych na pomniku w Żabnicy – pomniku upamiętniającym zamordowanych tam w egzekucji publicznej mieszkańców Żywiecczyzny:
„PRZECHODNIU SKŁOŃ GŁOWĘ PRZED MAJESTATEM ICH BOHATERSKIEJ ŚMIERCI.”

środa, 26 maja 2010

Moja Matko ...


Nie zapominam o Tobie Moja Matko ...
Dzień taki jak dzisiejszy - „Dzień Matki”, wywołuje wyjątkowe refleksje i przemyślenia. Z perspektywy przeżytych lat, wielu życiowych przygód i doznań, bardziej niż w młodości to słowo „Matka” staje się znaczące, a w ślad za tym w świadomoiści dzwięczy melodia i słowa pieśni w wykonaniu Bernarda Ładysza „Moja Matko ja wiem, wiele nocy nie spałaś, gdym opuszczał swój dom, aby iść w obcy świat ..........”.
Cóż, ileż wspomnień wywołują słowa o Tej, która od pierwszych chwil życia dawała nam gwarancję największej serdeczności, opieki i troski.
Nie mając daru poetyckiego wysławiania się, posłużę się wierszem „Matka” – Joanny Suck:

Może, gdy będziesz stary
Dopiero zrozumiesz, co znaczy matka,
co oznacza dom, gdy jej troskliwa ręka
w świata obcym tłumie
nie poprowadzi ciebie
do bezpiecznych stron.
Gdy już cię nie obroni,
Nie zdoła zapobiec,
Do serca nie przytuli.
Gdy przyjdzie ten czas,
Wtedy dopiero człowiek
Naprawdę rozumie,
Co znaczy matka
Dla każdego nas.

niedziela, 23 maja 2010

Kolejna wydana książka ....

To już kolejna, dziewiąta książka o byłych więźniach obozów koncentracyjnych czyli uzupełnienie do wcześniej wydanych Martyrologium: Mieszkańców Ziemi Rybnickiej, Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej, Mieszkańców Ziemi Bielska Bialskiej i Mieszkańców Ziemi Żywieckiej. Chyba jednak najlepszym wprowadzeniem do tego opracowania jest tekst przedmowy dobranej z książki Jerzego Ptakowskiego do wydanej przez siebie książki „Oświęcim bez cenzury i bez legend”.
Ten były więzień, w taki oto sposób wprowadza nas do wspomnień o pobycie w jednym z kilku obozów w jakich przeżywał swoją golgotę:
[...] Oświęcim to otchłań. Ciągnie w głąb wspomnieniami wszystkich, którzy nad tą przepaścią zawiśli. Trudno było przenieść na papier przeżycia obozowe, gdy rany krwawiły. Jeszcze trudniej dziś, gdy rodzą się pytania, czy przeżycia te były rzeczywistością czy tylko koszmarnym snem. Nie dziwię się, że są ludzie, którzy w istnienie obozów nie chcą wierzyć. Próbują w ten sposób uspokoić sumienie, które nie pozwala się uśpić.
Bądźmy, proszę, cierpliwi i wyrozumiali wobec okaleczonych, półżywych, wyziewami krematoriów zatrutych, gdy wspominają przeszłość. Jest nas już tak niewielu! Cztery miliony naszych kolegów zmarłych, zagazowanych i zamęczonych w oświęcimskiej katordze już ust nie otworzy. Jęk ich zatrzymał się w widłach Soły i Wisły. [...]
W dalszej przedmowie autor zastanawia się, czy wobec „ogromu literatury dotyczącej obozów celowe jest ukazanie się jeszcze jednej książki poświęconej Oświęcimiowi?”.
Cóż, opracowuję i ja od kilku lat słowniki biograficzne i niemal otaczają mnie zewsząd życiorysy tych – którzy byli skazani na golgotę w hitlerowskich obozach zagłady. Mnie los oszczędził tego typu tragicznych przeżyć, wczuwam się jednak w ich ekstremalne przeżycia, doświadczane lęki, strach, upokorzenia, męczeństwo. W mojej wyobraźni materializują się ICH zachowania, obrazy ludzi, którzy mieli określone plany, marzenia, perspektywy na dalsze życie, a które rasa nadpanów to wszystko w tak brutalny sposób unicestwiła. Traktuję ICH jak najbliższych, gdyż męczennicy obozów koncentracyjnych, więzień hitlerowskich, polenlagrów, obozów jenieckich, poprzez cierpienie na jakie zostali skazani, zasługują na najwyższą serdeczność, szacunek i pamięć.