sobota, 25 lutego 2012

Nowa książka ...




Niestety, z nadmiaru pracy nad coraz nowymi – kolejnymi opracowaniami o ofiarach hitlerowskiej okupacji z lat 1939-1945, zaniedbuję wpisy na niniejszym blogu. Udawadniam wpisaną wymówkę tym, że właśnie w pierwszych dnia stycznia ukazała się już dwunasta moja książka „Martyrologium mieszkańców Zaolzia” Tom I (a-j). Dodam nieskromnie, że książka ta opracowana została pod patronatem prof. dr. hab. inż. Jerzego Buzka. Jest także wysoko oceniona przez prof. Tomasza Nałęcza –Doradcy Prezydenta RP ds. historii. W dniu wczorajczym tj. 24.02.2012 uczestniczyłem w promocji tej książki w Gorzycach. Polecam to kolejne wydanie w którym wpisanych jest 1820 nazwisk męczenników polenlagrów, więzień i hitlerowskich obozów koncentracyjnych.






[…] Jestem pod ogromnym wrażeniem dzieła, jakie Pan wykonuje. Jako historyk świetnie zdaje sobie sprawę z tego ile trudu kryje się za każdą stronicą tych książek. Podziwiam Pana wytrwałość, determinację i umiejętności historyczne, dzięki którym te opracowania w bardzo cenny sposób dokumentują najbardziej dramatyczne karty naszej narodowej historii z okresu II wojny światowej.
Profesor Tomasz Nałęcz
Doradca Prezydenta RP ds. historii

środa, 14 września 2011

Refleksje z pobytu w ZST w Wodzisławiu Śl.

Miałem zaszczyt uczestniczenia w „Maratonie lekcyjnym” jaki odbywał się od 12.09.2011 r. w Zespole Szkół Zawodowych w Wodzisławiu Śl. (byłem tam 13-go) – i doznałem wyjątkowych odczuć. Otóż, przy wynaturzonym obecnie systemie priorytetów wartości - tam w Wodzisławiu przywrócono mi wiarę, że są osoby, gremia nauczycielskie, które w oderwaniu od tej brutalnej rzeczywistości walczą o utrwalenie w młodym pokoleniu czegoś wartościowszego ponad „teraźniejszość”! Są bowiem wartości ponadczasowe i stale aktualne – nauczanie przez nauczycieli wszelkich typów szkół - patriotyzmu i przywracanie właściwej godności pojęciom „BÓG, HONOR, OJCZYZNA” za co nasi przodkowie składali ofiarę życia.
Dziękuję więc z największych głębin serca dr Marii Kopsztejn, za Jej zaangażowanie w to przedsiewzięcie i „wlepienie” w cykl wykładów - tej jakże ciężkiej tematyki z okresu zniewolenie hitlerowskiego naszej Ojczyzny w latach 1939-1945.
Być może zbyt emocjonalnie reaguję na sprawy związane z pamięcią o byłych więźniach hitlerowskich obozów koncentracyjnych, lecz mam ku temu uzasadnione powody. Za często spotykam się z lekceważeniem ofiar hitlerowskich obozów koncentracyjnych – tamtych bohaterów i patriotów, gdy jednocześnie „na siłę” buduje się pomniki żyjącym „bohaterom nowej generacji”, nie dorastającym tamtym do pięt!.
Tamte ofiary hitleryzmu, o których pamięć się upominam poprzez utrwalanie ich biogramów, mieli swoje marzenia! Chcieli żyć, tulić do siebie najbliższych, spoglądać na wschody i zachody słońca! A te marzenia tak proste, tak ludzkie, odbierano im wyjątkowo sadystycznie! Jak określić taką formę sadyzmu ???

Były więzień Jerzy Ptakowski, w wydanej książce „Oświęcim bez cenzury i bez legend” w taki to sposób wprowadza czytelnika do wspomnień o pobycie w jednym z kilku obozów w jakich przeżywał swoją golgotę:
[...] Oświęcim to otchłań. Ciągnie w głąb wspomnieniami wszystkich, którzy nad tą przepaścią zawiśli. Trudno było przenieść na papier przeżycia obozowe, gdy rany krwawiły. Jeszcze trudniej dziś, gdy rodzą się pytania, czy przeżycia te były rzeczywistością czy tylko koszmarnym snem. Nie dziwię się, że są ludzie, którzy w istnienie obozów nie chcą wierzyć. Próbują w ten sposób uspokoić sumienie, które nie pozwala się uśpić.
Ogromna część osób – politykierów, wręcz zapomina jaka jest wykładnia hasła „patriotyzm”. Ogromna część tychże politykierów chyba nie rozumie treści cytatów które sami często przypominają – powołując się np. na słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego: „Naród bez pamięci nie ma prawa do przyszłości ani do bytu teraźniejszego”, czy też autorytetu Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: „Naród, który odcina się od historii, który się jej wstydzi, który wychowuje młode pokolenie bez powiązań historycznych, skazuje się dobrowolnie na śmierć, podcina korzenie własnego istnienia”.
Zaznaczam, odnoszę swoje zastrzeżenia do pamięci o ofiarach okupacji hitlerowskiej, czyli o męczennikach hitlerowskich obozów koncentracyjnych, którymi stanowczo za mało zajmują się historycy z wykształcenia – profesjonaliści, a przede wszystkim IPN.
Stąd, wyjątkowo wpływa na moją uczuciowość organizowanie dla młodzieży takich uroczystości jaka odbyła się co roku w Rydułtowach - konkurs wiedzy o AK, lub na wiosnę organizowany Memoriał J. Margicioka i L. Hałaczka, harcmistrzy i poruczników AK, w czym jako zaproszony gość miałem możność uczestniczyć.
W tak bliskiej odległości od Rydułtów – w Wodzisławiu zorganizowano ów „Maraton lekcyjny” i w nim także nie zabrakło akcentów poświęconych „Trudnej historii”.

Z refleksjami na „gorąco” … - Jerzy Klistał

sobota, 14 maja 2011

"Z ich krwi..."

Kolejna publikacja (ukazała się drukiem kilka dni temu) o tej samej tematyce okresu zniewolenia hitlerowskiego w latach 1939-1945, to książka opracowana we współautorstwie pt. Z ICH KRWI I CIERPIEŃ NASZA WOLNOŚĆ.


Moja refleksja - czy obecna rzeczywistość polityczna, zachowywanie się politykierów (trudno nazwać ich politykami) warta była tej krwi???

piątek, 13 maja 2011

MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ZIEMI CIESZYŃSKIEJ

Przepraszam osoby zainteresowane wpisami na niniejszym blogu, że tak niesystematycznie zamieszczam kolejne informacje poświęcone męczennikom terroru hitlerowskiego z lat 1939-1945, a także wpisom o sprawach wynikających z osobistych refleksji na różne tematy.

W dniu dzisiejszym nieskromnie zawiadamiam o wydaniu drukiem (w marcu br.) kolejnego opracowania o męczennikach okresu okupacji hitlerowskiej z lat jw. Dzięki pomocy Stowarzyszenia "Wszechnica" z Cieszyna oraz inicjatywie prezesa Stowarzyszenia Rszarda Macury, wydane zostało MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ZIEMI CIESZYŃSKIEJ. Jest to już dziesiąta książka (w moim dorobku) poświęcona byłym więźniom hitlerowskich więzień, obozów koncentracyjnych, polenlagrów, a także tym którzy zginęli w kampanii wrześniowej 1939 r. Dodatkową wartością tej publikacji jest "Słowo wstępne" tak wielkiego znawcy tematyki ruchu oporu na Górnym Śląsku i Śląsku Cieszyńskim - jakim bez wątpienia jest dr płk rez. Mieszysław Starczewski. Wstęp ten jest wyjątkowo cennym materiałem dydaktycznym dla młodzieży szkolnej - jakże profesjonalnie przedstawiającym tamte czasu zniewolenia hitlerowskiego, kiedy to pierwszoplanowe były dla zwolennoków Hitlera - wskazówki ich wodza o eksterminacji polaków, wygłoszone dnia 22 sierpnia 1939 r.:



[...] ... Wydałem rozkaz zabijania bez litosci i bez miłosierdzia mężczyzn, kobiety i dzieci polskiej mowy i polskiego pochodzenia. Tylko w ten sposób zdobędziemy potrzebną nam przestrzeń życiową... Polska będzie wyludniona i zasiedlona Niemcami.



Plan Hitlera realizowany był z wyjątkową skrupulatnością i bezwzględnością ...

niedziela, 19 grudnia 2010

Idą święta ...


„Cicha noc, święta noc
pokój niesie ludziom wszem, …”

Ilekroć zbliżają się święta Bożego Narodzenia i ten jakże wyjątkowy dzień wigilijny, chyba z pewnego rodzaju przeczulenia czy obsesji, myśli moje wracają w koszmarną przeszłość lat 1939-1945, gdy za drutami hitlerowskich obozów koncentracyjnych ten właśnie okres świąteczny przeżywali nasi bliscy – więźniowie.
Jeden z Nich tak wspomina ten okres swojego męczeństwa w KL Auschwitz:
„Nadszedł 24.12.1943 r., moja pierwsza wigilia w obozie. Dzień ten nie różnił się dla nas niczym od innych, tyle że podśpiewywaliśmy sobie kolędy. Śpiewanie kolęd po polsku było oczywiście zabronione, ale niektórzy więźniowie chodzili po blokach i wygrywali je na grzebieniach. Wielu z nas albo nuciło graną melodię, albo ryzykowało i śpiewało kolędę z polskim tekstem, ale bardzo cicho. Myślami przenosiliśmy się poza obóz, do naszych rodziców i rodzin. Byliśmy przekonani, że szczególnie w tym dniu także nasi bliscy przy wigilijnym stole intensywniej łączyli się z nami. Nie mogły w tym przeszkodzić ani bardzo czujne straże obozowe, ani podwójne ogrodzenie z drutu pod napięciem. Myśli przelatywały ponad nimi! Esesmani robili wszystko, żeby złamać nas psychicznie i fizycznie, ale mimo okaleczenia naszych ciał i serc, mimo władzy, jaką nad nami mieli, nie byli w stanie odebrać nam wrażliwości i uczuć. Wielu z nas nie kryło łez spływających po policzkach. Ten wyjątkowy dzień szczególnie wszystkich wzruszał, wywoływał pragnienie bycia znowu razem ze swoimi bliskimi.”
Ten sam więzień wspomina także święta przeżywane w KL Gross-Rosen:
„Nadeszła kolejna wigilia Bożego Narodzenia. Byliśmy niemal do wieczornego apelu w pracy. Po apelu zabrałem się do strojenia sosnowego drzewka, bo taka była nasza choinka. Zrobiło się jakoś cicho, wszyscy byli poważni. Myślami byliśmy znowu w rodzinnych domach, ze swoimi bliskimi. Chyba każdy z nas zadawał sobie te same pytania – czy spotkamy się jeszcze z rodzinami, czy doczekamy wolności? Łzy widać było w oczach niemal wszystkich, podobnie jak w KL Auschwitz. Przy stołach wigilijnych domownicy składali sobie najserdeczniejsze życzenia. Czegóż my, w naszej sytuacji, mogliśmy sobie życzyć? Chyba tylko tego najważniejszego – doczekania wolności! Zaśpiewaliśmy piękne polskie kolędy, gdyż w tym obozie nie było to zabronione. Pierwszy dzień świąt był wolny od pracy, więc Władek obchodził baraki z prymitywną szopką.”

Cóż, oby pamięć o Ich męczeństwie nie wygasła w naszych sercach!

czwartek, 11 listopada 2010

Reflaksja na 11 listopada

Chyba najwłaściwszym dniem do tego typu refleksji jak poniżej – jest dzień 11-go listopada.
Gdy zaś słyszę jak samozwańczo określają się „patriotami” różnej maści politykierzy i niszczyciele tego wspólnego dobra jakim jest Ojczyzna, przypominam według Słownika Wyrazów Obcych PWN:
Patriota – człowiek kochający swoją ojczyznę i naród, gotów do poświęceń dla ich dobra.
Patriotyczny – właściwy patriocie, mający na względzie dobro ojczyzny; obywatelski.
Patriotyzm (od rzecz. patriota) – postawa społeczno-polityczna i forma ideologii, łącząca przywiązanie do własnej ojczyzny oraz poświęcenie dla własnego narodu – z szacunkiem dla innych narodów i poszanowanie ich suwerennych praw.
Przypominam te hasła, gdyż podczas rozmów jakie prowadziłem zbierając materiały do opracowywanych książek, zaskakiwała mnie dowolna ich interpretacja. Znając przeszłość wielu moich rozmówców - nie byłych więźniów obozów koncentracyjnych, powoduje niesmak to, że wówczas gdy Ojczyzna była zniewolona, w potrzebie, robili wszystko, by „się nie narazić”. Wstąpienie do jakiejkolwiek organizacji ruchu oporu, pomoc tym którzy na taką odwagę się zdobyli, nie wchodziło w rachubę, gdyż uważali to za potencjalne zagrożenie dla siebie i swoich rodzin. Teraz gdy nie ma zagrożenia, bezwstydnie opowiadają o swoich zasługach w tamtej ponurej przeszłości, o tym co by zrobili, gdyby okupacja trwała dłużej.
Poczułem się dotknięty gdy w geście „uznania” – że piszę o Akowcach, zaliczono mnie do grona ludzi o orientacji „prawicowej”. Według niektórych osób, prawo do wypowiedzi na pewne tematy związane z historią naszego kraju, mają ludzie z „wybranej” - „jedynie słusznej” opcji politycznej, niezależnie od tego, czy mają na ten temat coś do powiedzenia, czy też powielają jako „swoje” - zasłyszane gdzieś informacje (nie zawsze zgodne z prawdą) .
Jestem Polakiem, Ojczyzna ma dla mnie wartość nadrzędną. Bez względu na sympatie polityczne, staram się w sposób obiektywny przedstawiać fragmenty wydarzeń, jakie miały miejsce w mojej Ojczyźnie. Słuchając natomiast niektórych relacji na ten sam temat, brzydzę się, jak na przekłamaniach usiłuje się „zbijać” kapitał polityczny lub materialny. Cóż więc wspólnego z patriotyzmem ma „kupczenie” wydarzeniami z przeszłości?

poniedziałek, 1 listopada 2010

***

W ten jakże wyjątkowy dzień pamięci o zmarłych bliskich i znajomych, poniżej cytowanym wierszem Danuty Konecznej, wprowadzam czytelnika do kolejnej (dziesiątej) książki przygotowanej do druku, a w której upamiętnione są biogramy ponad 1600 ofiar hitleryzmu z lat 1939-1945. Tytuł książki: MARTYROLOGIUM MIESZKAŃCÓW ZIEMI CIESZYŃSKIEJ, BRENNEJ, CHYBIA, DĘBOWCA, DROGOMYŚLA, GOLESZOWA, GÓREK, HAŹLACH, ISTEBNEJ, KOŃCZYC, SKOCZOWA, STRUMIENIA, USTRONIA, WISŁY, ZEBRZYDOWIC W LATACH 1939-1945, Słownik biograficzny.


Że jest takie miejsce na ziemi,
O którym trzeba pamiętać,
Choć czas po latach się zmienia
Lecz sama ziemia jest święta

Jest takie miejsce na ziemi,
Gdzie trzeba palić pochodnie
By płomień buchnął do nieba
I Składał zmarłym hołd godnie.

Są miejsca znane i nieznane
Świadkowie krzyczą tam niemi
Oświęcim, Stutthof, Majdanek,
Są takie miejsca na ziemi,
O których nie wolno zapomnieć

(Danuta Koneczna)

Minęło 65 lat od zakończenia drugiej wojny światowej, a mimo to wspomnień z okresu okupacji hitlerowskiej nie sposób zatrzeć. Rany po uczestnikach tamtych wydarzeń ciągle krwawią i przywołują żywe wspomnienia o najbliższych, znajomych, którzy zginęli na polu bezpośredniej walki z okupantem w pierwszych dniach kampanii wrześniowej (zginęli z rąk Niemców lub sowieckiego NKWD), ginęli przez działalność w organizacjach konspiracyjnych, akcjach odwetowych okupanta, więzieniach, polenlagrach czy też w „fabrykach śmierci” – jakimi były obozy koncentracyjne – konzentrationslagry!
Stale też brakuje pełnej informacji, jak śmiertelne było żniwo owej okupacyjnej gehenny, ile faktycznie było ofiar bezwzględnego okupanta, stosującego na niespotykaną dotychczas skalę terror, sadyzm, zwyrodnienie zachowań człowieka do człowieka, nie przebierającego w środkach, aby zniszczyć wszystko co nosiło znamiona polskości.
Wprawdzie kolejna książka nie zamyka wykazu ofiar tamtych koszmarnych dni, niemniej, udało się chociaż tyle biogramów wprowadzić do obiegu publicznej pamięci i wypełnić moralne zobowiązanie dla nas wszystkich – według słów wyrytych na pomniku w Żabnicy – pomniku upamiętniającym zamordowanych tam w egzekucji publicznej mieszkańców Żywiecczyzny:
„PRZECHODNIU SKŁOŃ GŁOWĘ PRZED MAJESTATEM ICH BOHATERSKIEJ ŚMIERCI.”