środa, 20 maja 2009

Czas Patriotów cz. 6

BUCHALIK PAWEŁ,
Urodzony 8.09.1922 r. w Gotartowicach k.Rybnika, syn Józefa i Marii z d. Reclik. Harcerz XIII Drużyny Harcerzy im. Henryka Sienkiewicza – zastępowy. Od początku okupacji hitlerowskiej działał w ruchu oporu w sztabie kierowniczym PTOP, kierował akcją pomocy dla rodzin uwięzionych Polaków (zasiłki pieniężne, karty żywnościowe i odzieżowe – zdobywane nielegalnie w urzędach). Ze składek i sprzedaży znaczków, około sto rodzin otrzymywało zasiłki miesięczne. W wyniku częściowego rozpracowania struktur organizacji przez Gestapo, aresztowany w nocy z dnia 22 na 23.05.1942 r., przetransportowany do KL Auschwitz.
Dnia 27.07.1942 r. przewieziony wraz z Franciszkiem do Gotartowic i tam powieszony w publicznej egzekucji.

Czas patriotów cz. 5

BUCHALIK FRANCISZEK,
Urodzony 15.07.1922 r. w Gotartowicach k.Rybnika, syn Wilhelma i Franciszki z d. Dziwoki. Po ukończeniu szkoły powszechnej, pracował u gospodarza w Szczejkowicach, gdyż w rodzinie było dziewięcioro dzieci, a ojciec przez kilka lat nie miał pracy. Harcerz XIII Drużyny Harcerzy im. Henryka Sienkiewicza w Gotartowicach. Z wychowania w drużynie harcerskiej jak i domu rodzinnym, wyniósł głęboką miłość do Polski. Podczas okupacji hitlerowskiej – Arbeitsamt skierował go do pracy przy budowaniu fabryk zbrojeniowych nad Kanałem Gliwickim, gdzie równocześnie bardzo zaangażował się w działalność ruchu oporu. Współorganizował PTOP w Gotartowicach, był zastępca dowódcy – odpowiedzialny za dywersję. Pracując więc przy budowach fabryk zbrojeniowych nad Kanałem Gliwickim, wykorzystywał różne sposobności do zadawania strat Niemcom. By uniknąć podejrzeń i niepotrzebnych ofiar, starał się nadawać sabotażowi charakter naturalnych awarii np. samoczynne zwarcie instalacji elektrycznej, zrywanie przewodów telekomunikacyjnych w czasie wichury i śnieżycy, przegrzewanie silników, zamrażanie lub zatykanie rur, którymi tłoczono beton. W taki sam sposób postępowali konspiratorzy z PTOP w hucie „Silesia”, na kopalniach i w innych zakładach przemysłowych. W wyniku rozpracowania struktur PTOP przez Gestapo, aresztowany 23.05.1942 r. i więziony przez kilka dni w KL Auschwitz, a następnie 27.07.1942 r. powieszony w egzekucji publicznej w Gotartowicach.

Patrioci z PTOP w Gotartowicach ...

Obok tak znaczących organizacji konspiracyjnych jak: POP (Polska Organizacja Powstańcza), SZP (Siła Zbrojna Polska), założona została początkiem 1940 r. organizacja podziemnego ruchu oporu PTOP – utworzona przez harcerzy XIII Drużyny im. Henryka Sienkiewicza i powstańców śląskich z Gotartowic, a dowódcą PTOP był Alojzy Frelich. Drużynowym XIII Drużyny i jej opiekunem był nauczyciel miejscowej szkoły Józef Koprowski, zaś przyjacielem i równie wielkim opiekunem harcerzy był kierownik szkoły - Piotr Korgul, były legionista. Niemniej, bardzo czynnie angażowali się w pomoc i różnego rodzaju przedsięwzięcia harcerzy ich ojcowie - dawni powstańcy, matki oraz rodzeństwo.
Do wspomnianej XIII Drużyny Harcerzy należeli: Franciszek, Paweł i Ernest Buchalikowie, Jan Emrych, Paweł Holek, Paweł Juraszczyk, Bolesław Kocztorz, Sylwester Kula, Paweł Podleśny, Walenty Sojka, Bolesław Śpiewok oraz Edward Korduła i Benedykt Stajer.
Przepojeni patriotyzmem młodzi ludzie, jakże wierni złożonemu Przyrzeczeniu Harcerskiemu:
Mam szczerą wolę całym życiem
pełnić służbę Bogu i Polsce
nieść chętną pomoc bliźnim
i być posłusznym Prawu Harcerskiemu

Okazywali dowód niesamowitego męstwa i odwagi, gdy trzeba było zmierzyć się z okupantem hitlerowskim który zniewolił Ich Ojczyznę. Nie bacząc na przeważającą siłę wroga, stanęli z nim do walki – płacąc za to najwyższą cenę – oddając życie.

Niestety, organizacja PTOP została zdekonspirowana i w nocy z 22 na 23.05.1942 r. gestapo w tzw. „pierwszym uderzeniu” przeprowadziło rewizję w domach głównych działaczy, aresztowało 15 mężczyzn i chłopców oraz 3 kobiety, których przesłano do obozu koncentracyjnego – KL Auschwitz. Gdy gestapowcy weszli do domu Pawła Holka, zostali ostrzelani z broni krótkiej, więc podczas wymiany strzałów Paweł Holek został zabity. W „drugim uderzeniu” aresztowano dalsze 72 osoby, także przewiezione do KL Auschwitz.
Dnia 27.07.1942 r. Franciszka i Pawła Buchalików przywieziono karetkami więziennymi z KL Auschwitz do rodzinnych Gotartowic, spędzono pod terrorem okoliczną ludność i w celu zastraszenia Polaków – w egzekucji zbiorowej powieszono obu młodych harcerzy!
Franciszek, już z pętlą na szyi zawołał: Jeszcze Polska nie zginęła!

Dwaj dzielni harcerze zginęli w egzekucji publicznej, część z nich zginęła w dniu 7.08.1942 r. przez rozstrzelanie, inni ginęli - uśmiercani przez nieludzkie warunki panujące w obozie.

piątek, 1 maja 2009

Refleksja 5

Pamięć o męczennikach okresu okupacji hitlerowskiej - okazywana sercem, nie zaś sloganami!
Zaproszony przez Panią Burmistrz Miasta Rydułtowy, uczestniczyłem 30 kwietnia 2009 r. w uroczystości poświęconej pamięci Jana Margicioka i Leopolda Hałaczka - harcmistrzy i żołnierzy ZWZ/AK, którzy zginęli z rąk hitlerowskich oprawców. Margiciok zginął rozstrzelany w KL Auschwitz, natomiast Hałaczek powieszony w egzekucji zbiorowej (publicznej) w Kocierzu Moszczanickim. Zajmując się od kilku już lat upamiętnianiem losów tysięcy byłych więźniów obozów koncentracyjnych, jakże wyczulony jestem na tego typu gesty serdeczności okazywane tym – którzy jak mało kto na pamięć zasługują.
Jak cenna jest tak okazywana inicjatywa przerodzona w tradycję w Rydułtowach, by męczeństwo córek i synów rydułtowskiej ziemi, było odpowiednio czczone.
Stąd, przekazuję najserdeczniejsze wyrazy podziękowania dla Pani Burmistrz oraz Komitetu Organizacyjnego uroczystości jw. w Rydułtowach. Czynię to w imieniu własnym i tych o których piszę. Oni nie mogą się upomnieć o należną im pamięć! Natomiast pamięć ta dotyczy członków ruchu oporu z okresu okupacji hitlerowskiej – nie o głośnych nazwiskach i powielanych przy byle okazjach, ale tej wielkiej rzeszy prostych ludzi, którzy gdy tego potrzebowała zniewolona Ojczyzna, bez wahania stanęli w jej obronie, przeważnie oddając życie w tej walce.

niedziela, 26 kwietnia 2009

Czas patriotów cz. 4

WOLNY STANISŁAW,
Urodzony 19.05.1914 r. w Gorzycach k.Wodzisławia Śl. pow. rybnicki, syn Józefa i Konstancji, mieszkaniec Rybnika. Uczeń rybnickiego gimnazjum, a od 5 klasy – gimnazjum kupieckiego w Rybniku. Harcerz – podharcmistrz, przed drugą wojną światową członek Komendy Hufca ZHP w Rybniku. Po zajęciu Rybnika przez Niemców w dniu 1.09.1939 r., inicjator powołania Polskiej Organizacji Powstańczej (POP).
Nawiązał łączność z działającym na terenie Katowic harcmistrzem Józefem Pukowcem – współzałożycielem „Ku Wolności” i zorganizował w listopadzie 1939 r. w okręgu rybnickim Polską Organizację Powstańczą i został jej przywódcą. Początkowo praca POP nastawiona była na prowadzenie propagandy antyniemieckiej, podtrzymywanie ducha polskiego, zamierzano prowadzić akcje dywersyjno – sabotażowe i wojskowe. Wielkim sukcesem było redagowanie własnego pisemka, któremu dano tytuł „Zryw”.
W pierwszym numerze umieszczono fotografię gen. Władysława Sikorskiego, drukarnia była ulokowana w piwnicznym bunkrze w domu Tkoczów w Chwałowicach. Tam też znajdowała się radiostacja. Zarówno w środowisku harcerskim jak i konspiracyjnym szczególnie zapamiętany był jako niosący pomoc rodakom pokrzywdzonym przez okupanta. Aresztowany 17.04.1940 r. przez Gestapo, więziono go wpierw w Rybniku gdzie podczas śledztwa był wieszany głową w dół, wbijano mu szpilki pod paznokcie. Następnie, 22.06.1940 r. przekazany został do KL Auschwitz i zarejestrowany jako więzień nr 1092. Dostał się do Bunawerke, do ciężkich robót ziemnych. W lecie 1942 r. zachorował na tyfus plamisty, i mimo opieki jaką otoczyli go koledzy z Rybnika i lekarz Leon Głogowski (także więzień – rybniczanin), zmarł 23.08.1942 r. Według aktu zgonu nr 24303/1942 zmarł o godz. 13:05, zapisana przyczyna zgonu: „Fleckfiebernr” (tyfus plamisty).

piątek, 3 kwietnia 2009

Czas patriotów cz. 3

STANISŁAW SOBIK
Bezgranicznie wierny ideałom: „BÓG – HONOR – OJCZYZNA”,
Na kilka dni przed wkroczeniem wojsk hitlerowskich do Rybnika, został ewakuowany wraz z innymi pracownikami poczty na Węgry, skąd po dwóch miesiącach wrócił do okupowanego kraju. Niemal od pierwszych dni powrotu, zaangażował się w działalność konspiracyjną współtworząc z kolegami gimnazjalistami Związek Walki Zbrojnej. Przez zdradę – za działalność konspiracyjną aresztowany 11.02.1943 r. i uwięziony w KL Auschwitz, gdzie zginął – rozstrzelany 25.06.1943 r.
Osoba tak znana w Rybniku jak Innocenty Libura wspomina w swojej książce: „Z dziejów domowych powiatu. Gawęda o ziemi rybnickiej” – „[…] Stanisław Sobik ze Smolnej, wybitnie zdolny i szlachetny człowiek”.
Oczywiście, wiele by można pisać na temat patriotyzmu i przeżyć obozowych tej wspaniałej postaci, lecz z uwagi na ograniczoność miejsca na blogu, zamieszczam jakże wymowne informacje zdobyte od Jego kolegów – współwięźniów i świadków niemal ostatnich dni z życia Stanisława Sobika w KL Auschwitz.

1. pożegnanie z bratem Józefem .... – także więźniem:
[...] „Dnia 24.06.1943 r. Staszek przyszedł do mnie przed apelem. Zapytał, jak się czuję, i czy czegoś nie potrzebuję. Odpowiedziałem mu, że potrzebuję czosnku. Czosnek był w obozie równie wielkim skarbem jak chleb, gdyż wierzyliśmy w jego właściwości bakteriobójcze i witaminowe. Staszek wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął całą główkę. Wziąłem czosnek, po czym on niezdecydowanie powiedział, żebym mu dał parę ząbków. Lewą ręką rozłupałem główkę i dałem mu kilka ząbków. Staszek jednak nie odbierał ich, .... nie wyciągnął po nie ręki. Po chwili powiedział, żebym zostawił sobie całość.
Zdziwiło mnie to niespotykane dotychczas roztargnienie w jego zachowaniu. Oczy Staszka były jakieś inne niż zazwyczaj, widać w nich było smutek. Mało mówił i przyglądał mi się w taki sposób, jakby chciał się napatrzeć na zapas. Usłyszeliśmy sygnał na apel, więc podałem mu rękę na pożegnanie. Staszek przytrzymał ją i nie chciał odejść. Powiedziałem więc: . Ale on nadal stał jak w transie i nie puszczał mojej ręki. Jego oczy i twarz jakby jeszcze bardziej posmutniały. Wreszcie puścił moją rękę i powiedział: . Potem odwrócił się i pobiegł na apel.”
2. Wspomnienia współwięźnia - Karola Miczajki.

[...] Zawsze skromny i cichy, znosił cierpliwie wszystkie ciężary i upokorzenia, które przynosił z sobą każdy dzień w Oświęcimiu. Skombinował sobie polską książeczkę do nabożeństwa, którą starannie ukrywał w magazynie między sprzętem i wiele chwil spędzał na skupionej i żarliwiej modlitwie. Myśli swoje często zwracał w kierunku życie pozagrobowego, wszczynał ze mną dyskusje na tematy oderwane, dążył do pogłębienia swojej wiary na podstawie dogmatów i Pisma Św., przechodził do zagadnień metafizycznych.
W prostej jego filozofii przebijała głęboka wiara w życie wieczne i Najwyższą Sprawiedliwość.
Kiedyś mówił Stach do mnie: Wiesz, Karol, miałem dzisiaj piękny sen. Otóż śniło mi się, że byłem wolny. Było tak cudnie na świecie! Piękna i uroczysta zieleń pokrywała ziemię i tak pięknie lipy kwitły…
W jakiś czas potem zaczęły przychodzić wyroki z Berlina. Obserwować można było, jak według kolejnych numerów wzywano ludzi do podpisania tzw. „Schutzhaftbefehlu” (nakazu aresztowania) lub na blok jedenasty, skąd już nie wracali. Numery wzywanych wzrastały z dnia na dzień i nieustępliwie zbliżały się do naszych liczb. Ucichły rozmowy, rozproszyła się nasza grupka, która często schodziła się na pogawędki. Każdy dążył do samotności.
Pogodny czerwiec rozwinął wdzięki lata w całej krasie. Ci, którzy pracowali na „Aussenkomandach”, opowiadali jak pięknie jest na świecie. Opowiadali o kołyszących się łanach kłosów, o czystej i wonnej zieleni łąk, pokrytych kobiercem kwiatów, opowiadali o drzewach przydrożnych, udzielających rozłożystymi koronami ożywczego cienia…, gdy w obozie słońce prażyło bezlitośnie wychudzone twarze więźniów i bezwłose głowy, spalając je na ciemny brąz i pokrywając strudzone czoła kroplami potu.
Piękny i inny był świat za drutami. Ten świat nieznany był już nam, istniejący tylko w dziedzinie marzeń i wyobraźni. Jakże daleko był od nas!
Wstał cudny poranek święta Bożego Ciała, przynosząc z sobą wiele refleksyj i wspomnień z minionych lat: piękna pogoda, gałązki brzozowe, uroczysty i podniosły nastrój, procesja, dzieci w bieli, ksiądz z monstrancją pod baldachimem i kwiaty, kwiaty, kwiaty…
W obozie dzień ten nie różnił się niczym od tylu innych dni roboczych. A jednak… Wyruszamy rano ze Staszkiem do naszej „budy” do siodeł i rowerów, postanawiając zgodnie jak najmniej pracować. Istotnie tak się złożyło, że nie pilnowano nas w ten dzień tak dokładnie.
Stach był wyjątkowo poważny, ale ani cienia smutku nie odkryłem na jego twarzy. Uniesiony był jakimś radosnym nastrojem, twarz miał rozpromienioną. Marzyliśmy o tym, jak to wkrótce na wolności będziemy mogli uczestniczyć w procesji Bożego Ciała i śpiewać po polsku…
Patrzę do okna, przez które widać było kulistą koronę lipy, usianą złocistymi kwiatkami.
Patrz Stachu, – mówię do Sobika – jaka piękna jest lipa i jak cudnie kwitnie.
Otworzyliśmy lekko okno, by wpuścić trochę zapachu lipowego kwiecia. Wieczorem wróciliśmy na blok, gdzie oczekiwała na Stacha paczka z domu. Już się i apel skończył, więc Stach zabrał się do rozpakowania paczki i przyrządzenia kolacji.
Nie zaczął jeszcze jeść, gdy pisarz blokowy wywołał Jego numer: - Zgłosisz się zaraz w „Schreibstubie” – mówi.
Stach odłożył wszystko i zostawił na łóżku, a sam poszedł.
Tknęło mną złowrogie przeczucie, przypomniał mi się sen Stacha o wolności i o kwitnącej lipie.
Poszedłem z nim do „Schreibstuby”, gdzie czekało już kilku innych o podobnych numerach.
Wiedziałem, co ich czeka.
Odprowadzano wszystkich na blok XI. Idzie nas kilku w pewnym oddaleniu za nimi. Oglądają się, rzucają nam drobne przedmioty, które mieli przy sobie: zapalniczkę, cygarniczkę, pędzel do golenia…
Weźcie to na pamiątkę! Już się nie zobaczymy!
Jeszcze jedno spojrzenie, jeszcze jedno skinienie ręki, jeszcze jeden uśmiech, w którym był żal i łzy, a potem zaciśnięte zęby i głowa dumnie odrzucona do góry i ostatnie słowa do nas: Trzymajcie się! Pozdrówcie nasze żony i dzieci!
A potem ciężkie, żelazne drzwi zamknęły się z łoskotem, i ciężka sztaba żelazna podparła je z wewnątrz.
Widziałem Go po raz ostatni. Stach przestał żyć dla świata. Ta, o którą tak nieugięcie walczył, zażądała od Niego ofiary życia i krwi…
Przykre to, że dla tak wspaniałej postaci, Urząd Miasta w Rybniku, nie jest w stanie nic uczynić by uczcić Jego pamięć!

środa, 25 marca 2009

Czas patriotów cz. 2

Niemniej mi bliski ... jak mój ojciec. Zupełnie przypadkowo – po 60 latach dowiedziałem się, że ojciec wyjątkowo bliskiej mi osoby, miał przeżycia obozowe podobne jak mój ojciec. Zginał w Mauthausen–Gusen. Jemu więc poświęcam kilka słów w cyklu wspomnień o patriotach - o których pamięć winna trwać wiecznie.

KAMIEŃSKI KAZIMIERZ, pseud. „Śledź”,
Urodzony 4.04.1910 r. w Milówce pow. żywiecki, syn Karola i Anny z d. Wójtowicz. W latach 1911 do 1921 przebywał z rodzicami w USA. Po przyjeździe do Polski – gdy rodzice zamieszkali w Żywcu, w tej miejscowości uczęszczał do szkoły powszechnej, następnie do Gimnazjum im. M. Kopernika w Żywcu, kończąc je w 1928 r. W tymże roku, zgłosił się do służby wojskowej w Krakowie, a po odbyciu służby wojskowej, podjął pracę na poczcie w Katowicach, kończąc jednocześnie - wcześniej rozpoczęte studia w WSH w Krakowie.
W sierpniu 1939 r. wezwany na ćwiczenia wojskowe, lecz z ćwiczeń tych już nie wrócił - brał udział w kampanii wrześniowej (p. por. rezerwy piechoty) w 3 pułku psp Bielsko. W okolicach Lubelszczyzny dostał się do niemieckiej niewoli – internowany w Oflagu Nr XI/B na terenie Niemiec. Dzięki skutecznym staraniom rodziny, zwolniony do domu pod koniec 1939 r. Od 1940 r. pracował w Centralnej Targowicy w Mysłowicach. Zaangażował się w działalność ruchu oporu – w takich organizacjach jak: Polskie Siły Zbrojne, Polskie Oddziały Partyzanckie, Związek Walki Zbrojnej/AK, zostając komendantem ZWZ na miasto Mysłowice. Aresztowany wraz z siostrą Janiną 11.01.1943 r. - wskutek zdrady. Przewiezieni w transporcie zbiorowym do KL Auschwitz i tam osadzeni na okres śledztwa w bloku 2a. Po śledztwie, zarejestrowany w obozowej ewidencji jako więzień nr 104358 i wiadomo, że krótko przebywał w bloku 8a. Od 12.04.1943 r. w transporcie zbiorowym przesłany do KL Mauthausen i dalej do KL Gusen, gdzie z kolei zarejestrowano go pod nr obozowym 12248 (umieszczony w bloku nr 15). Zginął 8.07.1943 r. w zbiorowej egzekucji jaka odbyła się w KL Mauthausen - na 45 więźniach ze Śląska.